Trzy rozmowy, które warto odbyć na targach
Najlepsza rozmowa, jaką odbyliśmy na ostatnich targach METAL 2024, zaczęła się od zdjęcia w telefonie. Kierownik utrzymania ruchu z odlewni pokazał zużytą łopatkę i zapytał, czy to normalne, że wymienia je co sześć tygodni. Nie było normalne. Kwadrans później mieliśmy policzone, ile go to kosztuje rocznie, i wiedzieliśmy, że przyczyna nie siedzi w maszynie.
Reszta rozmów tego dnia wyglądała inaczej: wizytówka, katalog, „odezwiemy się”. Różnica nie polegała na tym, że tamten człowiek był bardziej zainteresowany. Polegała na tym, że przyszedł z jednym zdjęciem i jedną liczbą.
Dlatego zamiast zapraszać Cię „do odwiedzenia stoiska”, proponujemy trzy tematy – i przy każdym piszemy, co mieć ze sobą.
1. Cena tony to najmniejsza część rachunku
Siedem na dziesięć firm wybiera ścierniwo wyłącznie po cenie za tonę, bo to jedyna liczba, którą da się szybko zestawić w tabeli. Reszta rachunku jest znacznie większa: żywotność ziarna, ilość pyłu w filtrach, tempo zużycia łopatek i wyłożeń, długość cyklu, godziny postoju. Te pozycje kosztują łącznie trzy do pięciu razy więcej niż sam zakup śrutu. Zaopatrzenie wynegocjuje kilka procent na tonie i tym samym ruchem odda kilkadziesiąt procent tam, gdzie nikt nie mierzy.
Rozwiązanie jest prozaiczne: policzyć to na Twoich danych, nie na modelu z prezentacji. Wystarczy roczne zużycie ścierniwa, motogodziny maszyny, częstotliwość wymiany łopatek i wkładów oraz czas cyklu. Wychodzi z tego koszt na godzinę pracy śrutownicy – liczba, której cena za tonę nigdy nie pokaże.
Weź ze sobą: roczne zużycie w tonach, przybliżone motogodziny i informację, jak często wymieniacie łopatki.
2. Koszt serwisu zależy od tego, gdzie kupujesz części
W większości fabryk części eksploatacyjne to druga pod względem wielkości pozycja w kosztach śrutowania, zaraz po ścierniwie. I zwykle jedyna, której nikt nie próbował ruszyć – bo dostawca jest jeden i tak zostało od dnia zakupu maszyny. Cena i termin nie podlegają wtedy żadnej weryfikacji, a czas oczekiwania liczony w tygodniach traktuje się jak stałą.
To da się zmienić bez ryzyka dla maszyny. Do śrutownic różnych producentów dostarczamy części od europejskich dostawców, którzy analizują skład materiałowy i dobierają go pod warunki pracy elementu. Efekt bywa dwojaki: niższa cena i dłuższy przebieg, bo materiał jest dobrany do Twoich realnych warunków, a nie do średniej z katalogu.
Jest jeszcze druga dźwignia na tym samym koszcie. Znaczna część przedwczesnego zużycia nie bierze się z jakości części, tylko ze ścierniwa i piasku odlewniczego – śrut wysokowęglowy pęka pod uderzeniem na ostrokrawędziowe odłamki, które w komorze pracują na łopatkach, wyłożeniach i wężach. Można kupować części taniej albo można ich kupować mniej. Przy dobrze dobranym ścierniwie żywotność elementów eksploatacyjnych rośnie o 20-30 procent.
Weź ze sobą: zdjęcie zużytej części i oznaczenie modelu turbiny. Zwykle wystarcza, żeby powiedzieć od ręki, czy mamy ją dostępną, czy trzeba ją dorobić.
3. Śrutownica wirnikowa – o koszcie decyduje to, co po zakupie
Przy inwestycji rzędu kilkuset tysięcy złotych oferty porównuje się po cenie bazowej. Tyle że cena bazowa opisuje maszynę w konfiguracji, w której mało kto chce pracować. Falowniki, zdalna diagnostyka, przyzwoity panel, filtry o wysokiej żywotności – u części producentów to płatne opcje, a finalny cennik potrafi przekroczyć budżet o kilkadziesiąt procent. Drugi obszar to eksploatacja: turbiny pasowe zatrzymują maszynę bez ostrzeżenia w momencie zerwania pasa, turbiny z jednostronnie ułożyskowanym wałem zużywają łożysko i kołnierz silnika, a standardowe wkłady filtracyjne wymienia się po trzech-sześciu tysiącach motogodzin.
W śrutownicach Kovo-Staněk falowniki, zdalna diagnostyka przez PLC, panel dotykowy po polsku i filtry o gwarantowanej żywotności 18 000 motogodzin są w cenie maszyny. Turbiny MT 350 mają napęd bezpośredni i autorski kołnierz z podwójnym ułożyskowaniem wału, co eliminuje u źródła dwa najczęstsze powody awarii. Model TZNZ ma ruchomy blok turbin wychylany o kąt do 35 stopni, więc strumień dobiera się do detalu, a nie odwrotnie. I rzecz przy tej skali wydatku najważniejsza: w Centrum Testowym w Łodzi pracują śrutownice TZNZ i TZB, więc maszynę można sprawdzić na własnych detalach, zanim cokolwiek podpiszesz.
Weź ze sobą: zdjęcie najtrudniejszego detalu, obecny czas cyklu i wymagany stopień przygotowania powierzchni.

Kielce, 22-24 września
Międzynarodowe Targi Technologii dla Odlewnictwa METAL. Jeśli prowadzisz odlewnię lub kuźnię, to najlepszy termin w roku na rozmowę o częściach do starszych maszyn i o tym, dlaczego łopatki nie dotrzymują założonych przebiegów. Tam, gdzie kończy się katalog, zaczyna się dorabianie na zamówienie – a to jest rozmowa, którą warto odbyć z częścią albo jej zdjęciem na stole.
Znajdziesz nas na stoisku C19 w hali nr 5.
Brno, 6-9 października
Mezinárodní strojírenský veletrh, 67. edycja. Dla klientów z Czech i Słowacji najwygodniejszy punkt spotkania w roku, rozmawiamy po czesku. Temat, który wraca w Brnie najczęściej, to pierwsze napełnienie nowej maszyny wirnikowej. To nie jest decyzja o materiale – to decyzja o tym, w jakim stanie będą łopatki po pierwszym roku pracy.
Znajdziesz nas na stoisku 054 w hali nr A1.
Umów rozmowę wcześniej
Targi mają jedną przewagę nad każdym innym kanałem: tego samego dnia i w jednym miejscu dostępni są technolog, utrzymanie ruchu i zaopatrzenie. W normalnym trybie te trzy rozmowy trwają trzy tygodnie i rozjeżdżają się w mailach.
Napisz do nas przed targami jednym zdaniem, co Cię uwiera, a ustalimy konkretną godzinę. Jeśli nie wybierasz się ani do Kielc, ani do Brna – audyt procesu na Twojej hali robimy przez cały rok.
Sprawdź, czy Twój proces śrutowania da się zoptymalizować
Wypełnij formularz, a nasz zespół pomoże Ci ocenić, gdzie możesz ograniczyć zużycie, skrócić czas obróbki lub poprawić jakość śrutowania.